Opis
Pisał zielonym atramentem i nigdy nie zachowywał swoich utworów, gdyż pragnął kontaktu z publicznością, która go uwielbiała. W okresie międzywojennym cieszył się sławą artysty bohemy, a po wojnie stał się ulubieńcem wszystkich. Jego książki ukazywały się w ogromnych nakładach, a jego utwory zakazywano do publikacji. Twórcę wielokrotnie „poddawano cenzurze” (i do dziś próbuje się to robić) za oportunizm prawicowy lub lewicowy, jednak w rzeczywistości nie miał on pojęcia o polityce, gdyż szczerze wierzył jedynie w natchnienie, poezję i wirtuozerskie kunszt poety. Czy zgadli Państwo, o kim mowa?
Spędził sześć lat w niemieckiej niewoli, gdzie „milczał jak kamień”, ale te nieliczne wiersze, które mimo wszystko napisał, stały się legendarne. Przez cały rok podróżował po Europie, gdyż powrót do „ludowej” Polski oznaczałby utratę jego poetyckiej wolności. A jednak powrócił, ponieważ w domu czekały na niego żona, córka – oraz język polski, na który potrafił wsłuchiwać się. Na polu absurdu i (auto)ironii wygospodarował przestrzeń dla swobodnej twórczości, niedostępną dla bardziej „poważnych” autorów. Był najlepszym polskim poetą w najgorszych dla poezji czasach.
Nie był idealnym mężem, ale kto jeszcze tak wychwalał żonę i harmonię życia rodzinnego w błyskotliwych wierszach? Będąc koneserem muzyki, tworzył swoje najlepsze wiersze, kierując się zasadami muzycznymi. Jako poliglot i erudyta czerpał z głębi kultury jak niewielu innych.
A Galczyński… jego wiersze również dobrze przekładają się na język białoruski. Świadczą o tym liczne tłumaczenia ze zbioru „Siódme niebo” (2006) – od Leanida Drańko-Majsiuka po Maryję Martysievič. Natomiast zbiór „Ulica szarlatanów”, który trzymają Państwo w rękach, stanowi najpełniejsze białoruskie wydanie twórczości tego poety. Połowa zawartych w nim wierszy i poematów ukazuje się w naszym języku po raz pierwszy lub w nowych tłumaczeniach, przygotowanych specjalnie na potrzeby tej książki.
(c) Andrej Chadanovič

Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.